Sprawozdanie z zebrania podkomisji KERiM dotyczące nadania stopni naukowych i tytułów naukowych

Zebranie podkomisji KENiM w dn. 4 kwietnia 2013

Zebranie odbyło się w nowo uruchomionej, niewielkiej sali w budynku F, z nieznacznym opóźnieniem.

Przewodniczyła Krystyna Łybacka (SLD). Jedynym punktem porządku dziennego było rozpatrzenie informacji ministra nauki i szkolnictwa wyższego nt. funkcjonowania w praktyce przepisów ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (wraz z późn. zm.), w zakresie postępowań o nadanie stopnia doktora, doktora habilitowanego i tytułu profesora wraz ze stanowiskiem wobec problemu tzw. “turystyki habilitacyjnej”.

Ministerstwo było reprezentowane jednoosobowo przez podsekretarza stanu, Jacka Gulińskiego. Zabrał on głos jako pierwszy i streścił zebranym rozesłane wcześniej materiały, oparte przede wszystkim na danych uzyskanych z Centralnej Komisji.

Intencją ostatniej nowelizacji wymienionej ustawy było generalnie ułatwienie rozwoju kariery naukowej, przez m.in. skrócenie terminów postępowania. Ocena wyników w każdej referowanej grupie kończyła się stwierdzeniem, że czas od wejścia w życie nowelizacji jest zbyt krótki, aby obecna ocena mogła być zupełnie miarodajna.

Liczba nadanych stopni doktora w ostatnich 4 latach była z grubsza stabilna, w granicach 4800-5300 rocznie (od r. 2011 wg nowych procedur).

Procedura nadawania stopnia doktora habilitowanego miała trwać 5-6 miesięcy, zamiast 11-12 jak było dawniej. Terminy te w praktyce nie dały się osiągnąć. Aktualnie działa 720 Komisji, a liczba nadanych stopni doktora habilitowanego wynosiła: 960 (2010), 1325 (2011) i 1405 (2012, dane jeszcze niekompletne).

W dziedzinach nauk ścisłych nowe procedury już dominują, natomiast w naukach humanistycznych wciąż dużo postępowań toczy się starym trybem.

Wdrażanie nowych reguł idzie opornie przy tytułach profesorskich, o czym świadczą liczby: w r. 2011 załatwiono 604 wnioski, w r. 2012 już 857, ale tylko 4 “po nowemu”.

Turystyka habilitacyjna: od 1 października 2011 obowiązują przepisy zrównujące stopień doktora (odp. dr hab.), uzyskane w krajach OECD, EFTA, Unii Europejskiej, itd. z krajowymi. Przepisy te zastąpiły wiele międzypaństwowych umów bilateralnych, których żywot skończył się głównie w r. 2004, lub które wygasły (np. na skutek podziału Czechosłowacji na 2 państwa). Jednym z efektów aktualnych regulacji jest fakt zdobywania stopni naukowych przez Polaków w innych krajach. Nie ma z tym większych problemów, poza pewną uczelnią ze Słowacji, której kryteria wydają się znacznie łagodniejsze od krajowych.

Kolejnym mówcą był prof. Izdebski, sekretarz Centralnej Komisji (zastępujący jej nieobecnego szefa, prof. Śliwerskiego). W swoim obszernym wystąpieniu poruszył on następujące kwestie:

dotąd żadna sprawa nie trafiła do sądu administracyjnego, a tymczasem ustawa zawiera wiele niejasnych pojęć, których obowiązującą interpretację może podać jedynie sąd. Jednym z nich jest uznana renoma międzynarodowa”, wymagana w niektórych postępowaniach;

nowe warunki przyznawania tytułu profesora są “zaporowe”, o czym świadczy fakt, że w czasiedziałania znowelizowanej ustawy przeprowadzono w nowym trybie zaledwie 5 postępowań (4 zakończono);

termin wykonania recenzji określono na 6 tygodni od wszczęcia postępowania habilitacyjnego, a powinien być on liczony od dnia zawarcia (obowiązkowej) umowy, i do niej wpisany, tym bardziej, że przewiduje się kary za jego niedotrzymanie;

nie jest jednoznaczne kto ponosi koszty postępowania (habilitacyjnego) przed Komisją (Radą) wyznaczoną przez CK; To znaczy jest to rozstrzygnięte, ale kłóci się z faktem niemożności odmowy przeprowadzenia postępowania przez wskazaną Radę;

Rada nie ma możliwości bezpośredniego kontaktu z kandydatem. Teoretycznie możliwe jest więc nadanie stopnia osobie nieistniejącej;

pojawiło się zjawisko cofania wniosków o nadanie stopnia doktora habilitowanego, zwłaszcza w przypadkach, gdy końcowy wynik zapowiada się negatywnie. Skutkuje to umorzeniem postępowania, co z kolei umożliwia ponowne wszczęcie procedury przed inną Radą, choćby następnego dnia – ale na tych samych materiałach;

• “turystyka habilitacyjna” daje ubiegającemu się uprawnienia ale także umożliwia zaliczanie habilitanta do minimum kadrowego. Tu CK widziałaby miejsce na pewne ograniczenia, bo coś jestnie w porządku, kiedy habilitant ze Słowacji automatycznie ma “renomę międzynarodową”, wymaganą m.in. od recenzentów.

Wiceprzewodniczący KENiM, prof. Kaźmierczak (PO), sam habilitowany w innym trybie, po superrecenzji CK, zgłosił dwie uwagi:

zaistniał fakt jednomyślnego wstrzymania się od głosu całej Komisji (która się zmówiła), przy nadawaniu stopnia dr hab.;

istnieją dyscypliny, w których nie nadano ani jednego stopnia dr hab. (a w CK funkcjonują odpowiadające tym dyscyplinom zespoły).

Prof. Woźnicki (były rektor, później szef KRASP):

Jest nadzieja, że poparcie dla nowych procedur będzie rosło, bo idą one właściwym kierunku. Nie kontestujmy ich więc, lecz raczej ulepszajmy. Trzeba wyłowić rozwiązania, które wyraźnie “nie pracują”. W szczególności “timing” jest nierealizowalny. Innym problemem są recenzje zagraniczne, których standard bywa dziwny. Czasem taka recenzja wygląda bardziej na “letter of recommendation”, przydatny przy zatrudnianiu. Koszt uczestnictwa przez godzinę przez recenzenta z USA w czynnościach komisji habilitacyjnej jest po prostu horrendalny. Zły jest także brak możliwości odmowy wszczęcia postępowania przez Radę wyznaczoną przez CK. Co więcej recenzent może odmówić, a członek Komisji – nie.

Prof. Banyś (rektor, szef KRASP):

niespójne określenia, np: w jednym miejscu “osiągnięcie”, w innym - “osiągnięcia”. Prowadzi to do sporów, czy rozprawa (habilitacyjna) jest niezbędna, czy nie;

rozmaite terminy są zbyt krótkie;

obwarowania profesury rzeczywiście są “zaporowe”. A wystarczyłaby zmiana spójnika “i” na “lub”, np. przy grantach krajowych i międzynarodowych;

warto zauważyć, że koszt habilitacji na Słowacji to 5-6 tys. zł, podczas gdy w kraju jest to raczej 18-20 tys. zł. (podobno istnieje legalna możliwość pokrycia przynajmniej części kosztów postępowania przez osobę zainteresowaną)

Prof. Lubacz (szef RGNiSzW):

obecnie dobiega końca dwuletni okres vacatio legis. Czy nie należałoby go wydłużyć?

Prof. Bernacki (PIS):

Przedstawiane dziś problemy, poza turystyka habilitacyjną, znamy z relacji prof. Izdebskiego sprzed pół roku i nic w tej sprawie nie zrobiliśmy. Do dyskusji są:

przy doktoratach: wymóg artykułu lub książki o zasięgu krajowym;

przy habilitacjach: przedstawieni listy publikacji, ale nie ich kopii.

nadawanie uprawnień dra hab. doktorom z pięcioletnim stażem zagranicznym – to nonsens

Dlaczego tego wszystkiego brak w założeniach kolejnej nowelizacji, dopiero co dyskutowanych przed Świętami?

Przedstawiciel ZNP:

To prawda, że są “lepsze” i “gorsze” zagranice. Skoro jednak istnieją podpisane umowy o uznawaniu wykształcenia, to nie ma wyjścia, trzeba je honorować i się ich trzymać. Takie są zady i walety (to nie przejęzyczenie).

To nie jest w porządku, że przy ubieganiu się o profesurę zupełnie nie liczy się dorobek dydaktyczny, który uczelnie bardzo sobie cenią.

Prof. Kozanecki (wicedyrektor IF PAN):

A u nas habilitanci ochoczo przeszli na nowy tryb, gdyż likwiduje to stres kolokwium. Niestety, obserwujemy obniżenie zarówno jakości habilitacji, jak i recenzji.

Wymóg stażu zagranicznego dla kandydatów do profesury dyskryminuje kobiety. A „zaporowy” wymóg grantów zagranicznych? Proszę zajrzeć do statystyk, ile takich grantów w ogóle dotarło do Polski.

Prof. Pfitzner (KSN):

Jest koncepcja i są sprawy proceduralno-techniczne. Te drugie już krytykowaliśmy, ale co z koncepcją? Czy rzeczywiście poszerzył się zbiór potencjalnych recenzentów? Czy powinno się rzeczywiście kasować kolokwium habilitacyjne, rozumiane jako dyskusja naukowa? Kwestia jawności: chyba było jej więcej, kiedy było kolokwium habilitacyjne.

Poseł Bauć (RPP):

W sprawie nostryfikacji i uznawania stopni i uprawnień, np. rosyjskich. Uniwersytet Moskiewski i Petersburski lokują się w rankingach około pozycji 180, a najlepsze polskie – pod koniec czwartej setki.

Jakość tamtejszych doktoratów czy habilitacji z pewnością nie ustępuje naszej. Czy ministerstwo myśli o tym?

Prof. Kaźmierczak (powtórnie):

Trzeba mieć na uwadze, że wymogi habilitacyjne w tych nielicznych krajach, gdzie jeszcze istnieje habilitacja, są zupełnie inne, niż nasze. Sam napisałem kiedyś w recenzji kierowanej do Francji, że praca jest mało naukowa. Wyszło zabawnie, bo lokalni recenzenci ocenili wręcz przeciwnie: że praca jest zbyt naukowa.

Prof. Żyżyński (PIS):

Zaoczny charakter habilitacji jest niedobry. Brak dyskusji naukowej z kandydatem kojarzy się z sądem kapturowym nad nim.

Ponadto rygorystyczny wymóg „angielszczyzny” jest w wielu dziedzinach bezsensowny. Dotyczy to głównie wszelkich filologii, ale nie tylko. Poza tym ustawy powinny być pisane przez osoby, które się na tym znają.

Przewodnicząca Łybacka:

Informacje prof. Izdebskiego słyszę po raz trzeci (może ostatni? - prof. Izdebski). Tymczasem CK nie uczestniczy w pracach sejmowych, choć na tej problematyce zna się najlepiej. To duży błąd. Generalnie obserwuje się ostatnio pogarszające się umiejętności komunikacyjne, na wszelkich szczeblach kształcenia. Ma to zapewne także związek z kolokwium habilitacyjnym. Trzeba jednak pamiętać, że obecnie Komisja może zarządzić kolokwium habilitacyjne, ale Rada nie ma takiej możliwości. W tym miejscu głos oddano przedstawicielowi Ministerstwa.

Prof. Guliński podziękował obecnym za rzetelną i wnikliwa analizę. Nie możemy czekać na wyroki sądowe w kwestii interpretacji różnych sformułowań użytych w ustawie. Tym bardziej, że potrzebna byłaby odpowiednia próbka takich rozstrzygnięć, idąca w setki.

Rozważymy kwestię dwóch promotorów przy doktoratach interdyscyplinarnych.

Zaproponujemy „lub” zamiast „i” przy wymaganiach odnośnie profesury. W tym miejscu Przewodnicząca Łybacka wtrąciła, że potrzebny byłby kompleksowy przegląd ustawy a nie tylko tego jednego jej fragmentu, może nawet w powiązaniu z pozostałymi ustawami pakietu reformującego naukę.

Jeśli chodzi o nostryfikację dokumentów rosyjskich, to problem jest po stronie rosyjskiej.

Na zakończenie podziękował za głosy, które popierały założenia ustawy, mimo krytyki rozwiązań szczegółowych.

Ponieważ porządek dzienny został wyczerpany, posiedzenie zakończono o godz. 14:04

Notował:

Marek Gutowski

© 2019 UKSW Wszelkie prawa zastrzeżone